Polskie Termopile - Dytiatyn 1920 r.  
 
DYTIATYN 16 września 1920 roku był miejscem bohaterskiej i tragicznej zarazem bitwy w wojnie polsko - bolszewickiej, zwanej Polskimi Termopilami, stoczonej tu ze słynną dywizją "Czerwonych Kozaków", wspieraną przez brygadę piechoty. Miała ona kluczowe znaczenie dla utrzymania ofensywy na froncie w Małopolsce Wschodniej. Poświęcając swoje życie, niewielki oddział Wojska Polskiego zatrzymał na wiele godzin nieprzyjaciela, ratując przed rozbiciem swą macierzystą 8 Dywizję Piechoty oraz ukraińską dywizję kawalerii. Za swój czyn bohaterowie otrzymali Krzyż Virtuti Militari a miejsce bitwy otoczone zostało wielką czcią ze strony wojska i mieszkańców Małopolski Wschodniej.
 
Jerzy Kossak, tryptyk, Bój Pod Dytiatynem, część pierwsza Jerzy Kossak, tryptyk, Bój Pod Dytiatynem, część druga Jerzy Kossak, tryptyk, Bój Pod Dytiatynem, część trzecia
 
Strona główna serwisu Dytiatyn 1920 - Polskie TermopileHistoria bitwy pod Dytiatynem w 1920 r. (Polskie Termopile)Uzbrojenie użyte podczas bitwy pod Dytiatynem w 1920 r. (uzbrojenie w Polskich Termopilach)Tradycje związane z Polskimi Termopilami i Bitwą pod Dytiatynem w 1920 rBudowa pomnika dla ucczenia Polskich Termopili (bitwy pod Dytiatynem)Galeria Bitwy pod Dytiatynem w 1920 r. (galeria zdjęć z Polskich Termopili)Strony polecane (linki) przez witrynę Dytiatyn 1920 - Polskie TermopileForum serwisu Dytiatyn 1920 - Polskie TermopileKontakt z autorem serwisu Dytiatyn 1920 - Polskie Termopile
  Tradycje
 

Tradycje wojskowe | Cmentarz wojenny | Warszawa i Kraków | "Trupia główka" jako oznaka

 
Tradycje wojskowe
doldo menu

Na przełomie lat 1918/1919 w czasie walk o Lwów podjęta została decyzja u utworzeniu w Starym Sączu pułku artylerii górskiej. Rozkazem Sztabu Generalnego i 10 Inspektoratu zaczęto 25 stycznia 1919 roku formować 3-i pułk artylerii górskiej, przemianowany rozkazem Ministerstwa Spraw Wojskowych z dnia 12 lipca 1919 roku na 1 pułk artylerii górskiej, z miejscem postoju w Nowym Targu. Dowódcą pułku został kapitan Henryk Trzos. Organizacja pułku nabrała tempa dopiero w marcu, kiedy to w większej liczbie przydzielono do niego oficerów, szeregowych oraz działa austriackie wz. 75. 12 maja 1919 roku dowódcą pułku został pułkownik Franciszek hr. Meraviglia Crivelli. 12 marca 1920 roku pułk został przekazany majorowi Rudolfowi Lemmemu a pułk z uwagi na brak pomieszczeń przeszedł na formowanie do Nowego Sącza. W marcu 1919 zostaje sformowana 1 i 2 bateria, pewien czas później powstaje 3 bateria, które razem utworzyły I dywizjon 1 pag. Po lipcowym rozkazie MSW, z uwagi na brak pomieszczeń w Nowym Targu, baterie zostały zakwaterowane w Szaflarach, Białym Dunajcu i Ludźmierzu. W grudniu 1919 roku pułk przezbroił się w austriackie haubice górskie wz. 16 kal. 100mm. W czerwcu 1919 roku utworzono II dywizjon pod dowództwem kapitana Karola Janeczka, w skład którego weszła 4 bateria pod dowództwem kapitana Adama Zająca, 5 - porucznika Tytusa Soboty i 6 - porucznika Stefana Jaśkiewicza. 8 stycznia 1920 roku dywizjon przechodzi pod dowództwo kapitana Karola Steuera, który wykorzystując swoją fachową wiedzę stawia dywizjon na bardzo wysokim poziomie wyszkolenia. W maju 1920 roku  sformowano III dywizjon z 7 i 8 baterią, który 12 sierpnia 1920 roku rozkazem Ministerstwa Spraw Wojskowych zostaje rozwiązany i sformowany ponownie 22 marca 1921 roku, jako zawiązek 2 pułku artylerii górskiej w Przemyślu. W kwietniu 1924 roku 2 pag zostaje przemianowany na 1 pułk artylerii górskiej.

29 lipca 1920 roku 4 bateria opuściła Kęty i skierowała się do Warszawy. Po przybyciu całego II dywizjonu został on przydzielony do grupy artylerii na odcinku "Miłosna". 4 bateria zajęła stanowisko w Aleksandrowie. 11 sierpnia dywizjon wszedł w skład 8 DP pod rozkazami płk. Olgierda Pożerskiego, dowódcy 8 brygady artylerii. II dywizjon wsławił się szczególnym męstwem pod Ossowem, gdzie po brawurowym ataku 16 września 1920 roku zmusił bolszewików do panicznego odwrotu. Dywizjon współdziałał z 8 DP w pościgu za bolszewikami. Największą sławę przyniosła 1 pułkowi bohaterska postawa 4 baterii, która w czasie bitwy pod Dytiatynem, broniąc się do ostatniego żołnierza, powstrzymała na osiem godzin kilkakrotnie liczniejsze wojska bolszewickie, które zagrażały macierzystej dywizji. Bitwa ta miała kluczowe znaczenie dla utrzymania polskiej ofensywy na froncie w Małopolsce Wschodniej. Zawieszenie broni na froncie rosyjskim w październiku 1920 roku spowodowało, że w grudniu 1920 roku oba dywizjony mogły powrócić z frontu. Dowództwo pułku i I dywizjon stanęły w Nowym Targu, zaś II dywizjon w Suchej. 2 pułk artylerii górskiej stacjonował w Przemyślu. Po zlikwidowaniu 1 pag a pozostawieniu tylko 4 baterii "śmierci" został on przemianowany na pułk artylerii górskiej z miejscem postoju w Stryju. 16 września stał się corocznym świętem pułkowym, które było dla następców dzielnych obrońców spod Dytiatyna głęboko wzruszającym wspomnieniem oraz wyrazem czci dla poległych bohaterów. Pułk artylerii górskiej, którego 4-a bateria wsławiła się bohaterską walką w bitwie pod Dytiatynem rozkazem 1129 Ministra Spraw Wojskowych z dnia 1 sierpnia 1931 roku został przekształcony w 1 pułk artylerii motorowej (1 pamot), z miejscem postoju w garnizonie stryjskim.

Kolejnymi dowódcami 1 pam byli: płk Tadeusz Bogdanowicz od 3 VIII 1931, ppłk dypl. Stanisław Rola-Arciszewski od 21 XI 1935, ppłk dypl. Stanisław Kopański od 25 V 1937, płk dypl. Tadeusz Popławski od III 1939. W kampanii wrześniowej 1 dywizjon 1 pam walczył w składzie 10 Brygady Kawalerii pod dowództwem płk (od 15 XI 1939 roku gen. bryg.) Stanisława Maczka pod Jordanowem, Wiśniczem, Łańcutem i Rzeszowem. Od piętnastego września walczył po raz kolejny w obronie Lwowa. 2 dywizjon znalazł się w składzie Warszawskiej Brygady Pancerno - Motorowej (Armia Lublin), pod dowództwem płk dypl. (od 3 V 1940 roku gen. bryg.) Stefana Roweckiego, która walczyła między innymi pod Annopolem i w czasie drugiej bitwy pod Tomaszowem Lubelskim. WBPM 20 września 1939 roku, w obliczu agresji sowieckiej, została rozformowana. 10 BK 18 września 1939 roku przekroczyła granicę polsko - węgierską i została internowana. Żołnierze, wraz z gen. Maczkiem przedostali się do Francji, gdzie utworzona została w czerwcu 1940 roku 10 Brygada Kawalerii Pancernej, która walczyła w Szampanii. Na skutek niewykonalnego rozkazu dowództwa o zajęciu Montbard i mostów na Kanale Burgundzkim, resztki brygady Maczka zostały odcięte. Generał wydał rozkaz o zniszczeniu sprzętu i przebił się wraz z pół tysiącem swych żołnierzy do Marsylii. Stamtąd w przebraniu Araba przez Tunis, Maroko, Portugalię i Gibraltar dotarł do Szkocji i później do Anglii, gdzie objął dowództwo nad 2 Brygadą Strzelców, którą przekształcono z powrotem w 10 Brygadę Kawalerii Pancernej, a w lutym 1942 - w 1 Dywizję Pancerną.

Warto wspomnieć, że we Francji w 1940 roku zorganizowany został Ośrodek Artylerii Motorowej, z którego po ewakuacji do Wielkiej Brytanii powstał w dniu 16 lipca 1940 roku 10 Dywizjon Artylerii Motorowej. Dywizjon ten, zmieniając trzykrotnie nazwę i organizację (2 Dywizjon Artylerii Lekkiej, 16 Dywizjon Artylerii Motorowej, 10 Pułk Artylerii Lekkiej), powrócił w dniu 14 sierpnia 1942 roku do swej starej nazwy: 1 Pułk Artylerii Motorowej. W czasie II Wojny Światowej 1 pamot w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie, walcząc w składzie 1 Dywizji Pancernej gen. Maczka, stoczył wiele bitew.

Rano, 8 sierpnia 1944 roku, w operacji "Totalize", przeprowadzonej pod miastem Saint-Aignan-de-Cramesnil na przedpolach Caen, otwierającej drogę do Falaize, pułk prowadził intensywny ogień artyleryjski na zagradzające drogę 1 Dywizji Pancernej formacje niemieckie zadając im duże starty. Około godziny 13 został omyłkowo zbombardowany przez samoloty amerykańskie i mimo znacznych strat własnych nie przerwał ognia na pozycje nieprzyjaciela. W wyniku jego ostrzału na pozycje 1 Dywizji Pancernej SS "Leibstandarte SS Adolf Hitler" został zniszczony, wraz z całą załogą, czołg Michaela Wittmana, dowódcy SS-Panzerabteilung 101, bohatera Niemiec posiadającego największą w drugiej wojnie ilość zniszczeń na koncie: 138 czołgów, 132 działa przeciwpancerne, ponad 250 różnego typu pojazdów opancerzonych, w tym prawdopodobnie jedną łódź podwodną w walkach na Krymie. Wittmann rozpoczynający kampanię od września 1939 pod polskimi Katowicami poprzez Krym, kurską Prochorowkę, we Francji odbył niszczycielska dla Brytyjczyków słynną bitwę pod Villers Bocage. Zniszczenie tego czołgu przypisuje sobie wiele uczestniczących w Normandii jednostek alianckich, których obecności jednak, według relacji polskich dowódców 1 Dywizji Pancernej nikt w rejonie walki nie odnotował. Przy bezpośrednio bliskim wybuchu pocisku artyleryjskiego po prostu czołg Wittmanna eksplodował. Pułk wystrzeliwując 190 630 pocisków i biorąc do niewoli 147 jeńców zakończył swoją drogę bojową w Wilhelmshaven. Obecnie, zwiedzając Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie, w ekspozycji broni pancernych, możemy dostrzec działo samobieżne Sexton, walczące podczas normandzkiej kampanii w 4 baterii "baterii śmierci" 1 Pułku Artylerii Motorowej, noszące na pancerzu znak trupiej czaszki, przyznany niegdyś przez marszałka Piłsudskiego jako symbol baterii.

Dziś, tradycje 1 Pułku Artylerii Górskiej oraz 1 Pułku Artylerii Motorowej, na podstawie decyzji MON nr 196 z dnia 10 lipca 2003, przejął 2 Dywizjon Artylerii Samobieżnej, który jest pododdziałem 10 Brygady Kawalerii Pancernej im. gen. broni Stanisława Maczka, wchodzącej w skład 11 Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej im. Króla Jana III Sobieskiego. Wcześniej, tradycje te kultywowane były przez 11 Pułk Artylerii im. gen. dyw. Stanisława Kopańskiego, który został rozformowany w 2001 roku. W Sali Tradycji Dywizjonu Artylerii Samobieżnej w Świętoszowie znajduje się oryginalny mundur z czasów II Wojny Światowej z oznaką "baterii śmierci", która została nadana 4 baterii 1 Pułku Artylerii Górskiej po bitwie pod Dytiatynem. 16 września jest obchodzony jako święto dywizjonu. Dodać należy, że Dywizjon starał się o uzyskanie zgodny MON na stosowanie "trupiej główki", nadanej "baterii śmierci", jako własnej oznaki rozpoznawczej, jednakże ministerstwo nie wyraziło na to zgody. Więcej na ten temat można przeczytać w artykule Czy trupia główka może dziś być oznaką rozpoznawczą w wojsku?

   
Cmentarz wojenny
goradoldo menu

Chwała żołnierzy poległych pod Dytiatynem rozniosła się błyskawicznie po Polsce, a szczególną czcią pamięć o Bohaterach kultywowali mieszkańcy Małopolski Wschodniej i macierzysty pułk artylerii górskiej w Stryju, od 1931 roku nazwany 1 pułkiem artylerii motorowej. W 1925 roku Komitet Obywatelski pod przewodnictwem Aldony Kaczorowskiej ze Lwowa rozpoczął starania o godne upamiętnienie poległych pod Dytiatynem. 18 stycznia 1925 roku Rada Gminna w Dytiatynie odstąpiła grunt o powierzchni 620 metrów kwadratowych, z przeznaczeniem na cmentarz wojenny, na którym miała stanąć kaplica. Jedynym warunkiem było późniejsze udostępnienie kaplicy mieszkańcom Dytiatyna na potrzeby kultu religijnego. W grudniu 1925 roku, po uzyskaniu zgody ze strony Kurii Biskupiej Wojsk Polskich przy Ministerstwie Spraw Wojskowych, w uroczystym pochodzie przeniesiono ekshumowane szczątki żołnierzy pochowanych na cmentarzu w Bokowie. 9 czerwca 1926 roku podpisano list a 13 czerwca o godzinie 17 wmurowano kamień węgielny pod budowę kaplicy pw. Św. Teresy od Dzieciątka Jezus ku czci poległych żołnierzy. Wznosłą inicjatywę godnego upamiętnienia bohaterów wsparł gen. Józef Haller, gen. Władysław Sikorski, gen. Andrzej Galica i gen. Stanisław Burhardt-Bukacki. 21 września 1930 roku uroczyście otwarto i poświęcono kaplicę Św. Teresy. Zadbano również o otoczenie cmentarza. Wybudowano bramę wejściową z sygnaturkami a cały cmentarz otoczony został ozdobnym ogrodzeniem.Kościółek Mogilny

Przez całe dwudziestolecie międzywojenne mieszkańcy Małopolski, a w szczególności mieszkańcy województwa stanisławowskiego otaczali wielkim szacunkiem to miejsce. Każdego roku, z okazji święta 3 Maja i 16 września dzieci i młodzież z okolicznych szkół, oddalonych nawet o 20 kilometrów, udawały się marszem do Dytiatyna. Tam, w bardzo podniosłej atmosferze, z udziałem księży obu obrządków odbywało się nabożeństwo a po nim występy dzieci. Po wybudowaniu kaplicy w uroczystościach regularnie brali udział dowódcy okolicznych garnizonów oraz specjalnie zaproszeni goście. Przy zbiorowej mogile, oprócz dzieci i młodzierzy, żołnierze zaciągali honorową wartę.

Warto tu przytoczyć słowa bezpośredniego świadka tych wydarzeń, Józefa Białyni, który już przed wzniesieniem kaplicy, w 1926 roku pisał:

"Mogiła w Dytjatynie jest już obecnie przedmiotem narodowego kultu. Spójrzmy tylko jak w dniu 3. maja dążą w uroczystym pochodzie barwne banderje, osadnicy-górale z pod Zakopanego w malowniczych strojach, młodzież ze sztandarami, dziatwa szkolna z wieńcami pod opieką nauczycieli, kapela włościańska i mnogie rzesze wieśniacze, a wśród nich także obywatele obrządku gr.-kat.

I oto rozpoczyna się rzewna, podniosła uroczystość. Na dany znak zaciąga młodzież ze sztandarami straż w okół mogiły, płynie choralny śpiew ku czci poległych, płyną patrjotyczne słowa z ust rolniczej rzeszy, płyną serdeczne wiersze, wygłaszane wśród łopoczących sztandarów przez dziatwę szkolną, a wszystko to umacnia uczucia i krzepi ducha zgromadzonych. Zabiera głos przewodnicząca Aldona Kaczorowska, wyłuszcza obecnym zadania i obowiązkach ich jako kresowych rycerzy u wschodnich granic Polski, nawołuje do pracy, do zgody i jedności niezbędnej dla dobra i przyszłości Ojczyzny."

Warszawa i Kraków
goradoldo menu

Obecnie Bitwa pod Dytiatynem jest nieznanym epizodem w historii polskiego wojska. Po okresie przemilczenia w PRL, 3 maja 1991 roku nazwa "Dytiatyn 16 IX 1920" wróciła na jedną z tablic umieszczoną na kolumnie Grobu Nieznanego Żołnierza w Warszawie. Warto tu przypomnieć okoliczności jego powstania.

O Dytiatynie nie zapomniano, gdy 4 kwietnia 1925 w Ministerstwie Spraw Wojskowych w Warszawie, pod przewodnictwem ministra Spraw Wojskowych gen. Władysława Sikorskiego oraz szefa Biura Historycznego Wojska Polskiego - historyka wojskowości gen. Mariana Kukiela, odbyło się losowanie 15 pobojowisk, z których miały zostać ekshumowane zwłoki Nieznanego Żołnierza. Do losowania gen. Kukiel przedstawił następujące pobojowiska: Pobojowisko lwowskie z listopada 1918 łącznie z pobojowiskiem nad Wereszycą, tj. Gródka Jagiellońskiego (Cmentarz Orląt); Lida, kwiecień 1919 i wrzesień 1920; Chorupań pod Dubnem, 19 lipca 1919; Chodaczków Wielki i Nastasów pod Tarnopolem; 31 lipca i 6 sierpnia 1920, Borkowo pod Nasielskiem; 14 i 15 sierpnia 1920; Wólka Radzymińska; 14 i 15 sierpnia 1920; Sarnowa Góra między Sochacinem a Ciechanowem, 21 i 22 sierpnia 1920 ; Przasnysz, 21 i 22 sierpnia 1920; Komarów, 30 sierpnia 1920; Hrubieszów, 1 września 1920; Kobryń, 14 i 15 września 1920, Dytiatyn pod Haliczem, 16 września 1920; Brzostowica Murowana, 20 września 1920; Obuchowe pod Grodnem, 26 września 1920; Krwawy Bór pod Papiernią, 27 i 28 września 1920; Z tych właśnie pobojowisk, na których żołnierz polski przelewał krew, wybrano drogą losowania (wyboru dokonał ogniomistrz Józef Buczkowski, najmłodszy kawaler Orderu Virtuti Militari okręgu warszawskiego), szczątki jednego nieznanego z nazwiska żołnierza, którego zwłoki wydobyto w dniu 29 października 1925 z Cmentarza Obrońców Lwowa. Wyboru zwłok dokonała Jadwiga Zarugiewiczowa, polska Ormianka rodem z Kut nad Czeremoszem, matka dwóch poległych obrońców Lwowa, w tym jednego z bohaterów zabitych pod Zadwórzem, którego zwłok również nie można było zidentyfikować. W dniach 30-31 października zwłoki uroczyście przewieziono specjalnym pociągiem do Warszawy i 1 listopada uroczyście pochowano. Obok trumny ustawiono urny z ziemią z pozostałych pobojowisk. Po pogrzebie zapalono obok grobu wieczny znicz.

Podczas powstania warszawskiego Niemcy zburzyli Pałac Saski, zaś sam grób został uszkodzony i przysypany gruzem. Po wojnie po jego odgruzowaniu i wmurowaniu nowych tablic z nazwami miejsc bitew z okresu II wojny światowej w dniu 8 maja 1946 roku powtórnie zapalono wieczny znicz obok grobu i włożono urny z ziemią z 24 pól bitewnych. Ciekawoską jest, że widoczne obecnie fragmenty kolumn powstały po wojnie, w czasie prac nad grobem. W wyniku zniszczeń wojennych zawaliły się całe kolumny. W dniu 18 kwietnia 1989 roku w grobie złożono ziemię pobraną z mogił oficerów polskich pomordowanych w Katyniu.

Również w Krakowie, w kościele św. Michała Archanioła i św. Stanisława Biskupa (Na Skałce) znaduje się tablica pamiątkowa upamiętniająca żołnierzy ! Pułku Artylerii Górskiej i 1 Pułku Artylerii Motorowej. Na tablicy umieszczono Dytiatyn wśród innych ważnych bitew 1920 roku. Przy tej tablicy honory oddają w dniu swojego święta żołnierze Dywizjonu Artylerii Samobieżnej, którzy kultywują tradycje swoich bohaterskich poprzedników.

"Trupia główka" jako oznaka
gorado menu

Prawda historyczna czy rozsądek

W ostatnich latach, można zaobserwować coraz większą popularność  kultywowania przez pododdziały wojskowe swoich odrębnych tradycji historycznych. Uwidocznione i zaakcentowane jest to m.in. poprzez noszenie na mundurach oznak rozpoznawczych i odznak pamiątkowych, nawiązujących swoją symboliką do przeszłości historycznej pododdziałów i oddziałów wojskowych, których tradycje przejęły. W niektórych pododdziałach są również sale tradycji, gdzie znajduje się wiele interesujących, cennych pamiątek i eksponatów. Są one najczęściej darami żołnierzy-weteranów, przekazywanymi pododdziałom w ramach podtrzymywania więzi kół kombatanckich z żołnierzami i kultywowania przez nich tradycji. Nawiasem mówiąc, niektóre z eksponatów mają wartość unikatową i w swoich zbiorach wystawowych zechciałoby je posiadać niejedno muzeum oręża polskiego.  Na przykład w sali tradycji dywizjonu artylerii samobieżnej z 10 Brygady Kawalerii  Pancernej w Świętoszowie znajduje się replika sztandaru 1 Pułku Artylerii Motorowej (1 PAMot) oraz oryginalne mundury z oryginalnymi oznaczeniami, które zostały przekazane jako dar Koła Kombatantów 1 PAMot.

Potrzeba odwoływania się do historii tradycji wojskowości jest tematem bezdyskusyjnym.  Nie ma ona tylko charakteru ciekawostki, ale również pozwala zaznajamiać żołnierzy z ważnymi wydarzeniami historycznymi, często pomijanymi w szkole z braku dostatecznej ilości godzin na lekcjach historii. Popularyzowanie wiedzy o naszych poprzednikach jest niewątpliwie tematem wyzwalającym sens utrzymywania wojska jako instytucji gwarantującej bezpieczeństwo w państwie, motywuje żołnierzy do poświęcenia się w działaniu na placach ćwiczeń, jak również pobudza w młodych pokoleniach wartości patriotyczne, do których nasze społeczeństwo przyzwyczaiło się już nie przywiązywać większej uwagi.

Jednakże noszenie na mundurach oznak rozpoznawczych, odznak pamiątkowych i honorowych wzbudza w społeczeństwie cywilnym coraz większą ciekawość. Rodzą się pytania dlaczego oznaka ma taki kształt, taką barwę, a nie inną? Albo skąd wywodzi się dany element umieszczony na oznace rozpoznawczej czy odznace? Odpowiedź zawsze winna być oparta na prawdzie historycznej. Rodzi się jednak pytanie, czy oby wierne przywiązywanie się do tradycji historycznych nie wyrządziłoby więcej szkód moralnych, nie zdeprecjonowałoby uznawanych dotychczas wartości i czy by nadto nie zbulwersowało opinii publicznej, wyrażonej przez starsze jak i młodsze pokolenie. Gdyby na przykład na oznakach (odznakach) pojawiały się symbole kojarzące się ze śmiercią, przemocą, niebezpieczeństwem, czy też z hitlerowskimi oddziałami z okresu II wojny światowej, nie wywołałoby to zbulwersowania i skrajnego potępienia pododdziału, któryby zaryzykował  i odważył się wziąć udział w  takim eksperymencie. Skąd wzięła się ta hipoteza?

Trupia główka

W okresie dwudziestolecia międzywojennego w Wojsku Polskim był pododdział - 4 bateria 1 Pułku Artylerii Górskiej (1 PAG), któremu po heroicznej walce na bagnety w Boju pod Dytjatynem (16.09.1920r.) nadano z rąk samego Naczelnika Państwa Polskiego Marszałka Józefa Piłsudskiego zaszczytny tytuł "baterii śmierci". Bój ten jest znany ze swojego krwawego i okrutnego przebiegu. Polscy żołnierze walczyli z przeciwnikiem, który nie kierował się konwencjami, czy wymogami wojny, ale dowodzony głównie przez politruków posiłkował się w walce niebywałym okrucieństwem. Bój pod Dytiatynem wszedł do historii chwały Wojska Polskiego jako najbardziej heroiczna bitwa wojny polsko-bolszewickiej, zdobywając swoim bohaterstwem zaszczytny tytuł "Polskich Termopil". W bitwie została wybita niemal cała 4 bateria z jej dowódcą kpt. Adamem Zającem, który wydając rozkaz śmierci: "skrwawienie nasze uratuje 8 Dywizję" był świadomy, że jego żołnierze tej potyczki nie przeżyją. Artylerzyści 4 baterii wraz z plutonem piechoty próbowali odeprzeć ostatni atak szarży kawaleryjskiej broniąc się kolbami karabinów i bronią osobistą. Niestety przewaga atakujących i wyczerpanie dotychczasową walką sprawiło, że pod ciosami szabel polegli wszyscy artylerzyści z 4 baterii. Po bitwie zostali oni przedstawieni do najwyższego odznaczenia wojskowego, jakie otrzymują polscy żołnierze na polu chwały krzyża Virtuti Militari. Jako symbolu żołnierzom 4 baterii 1 PAG nadano wówczas prawo noszenia na czapkach upamiętniającego bohaterstwo znaku "trupiej główki" .

Oryginalna oznaka 4 baterii 1 PAG
/Oryginalna oznaka 4 baterii 1 PAG/

Swastyka

Również spore kontrowersje mogłaby wzbudzić odznaka honorowa 1 Pułku Artylerii Motorowej (1 PAMot), gdyby pododdział dywizjonu artylerii samobieżnej z 10 Brygady Kawalerii Pancernej, po otrzymaniu zgody Prezesa Koła Kombatantów 1 PAMot, oddał wiernie jej kopię na własnej odznace pamiątkowej. Otóż odznaką honorową 1 PAMot (z przekształconego w 1931 roku 1 Pułku Artylerii Górskiej) była zatwierdzona w 1933 r. przez Marszałka Józefa Piłsudskiego (Dz. Rozk. MSWojsk. Nr 2 z 18.02.1933r., poz. 21) prawoskrętna swastyka emaliowana na biało, a pod nią znajdywały się skrzyżowane 2 lufy armatnie oksydowane na złoto. Na swastyce umieszczono na srebrno oksydowane koło zębate jako symbol jednostki motorowej.

Oryginalna odznaka 1 PAMo
/Oryginalna odznaka 1 PAMot/

Swastyka nam Polakom kojarzy się jednoznacznie z okresem faszyzmu. Swastyki nie wymyślili jednak naziści. Można by powiedzieć, że jest to starożytny symbol indyjski, ale nawet to nie jest do końca prawdą. Swastyka od zarania ludzkości należała do jednego z podstawowych symboli, tworzących świat wyobrażeń człowieka. Podobnie jak koło, gwiazda czy krzyż. W największym stopniu wyzyskał ją świat dalekiego wschodu, ale wcale nie można twierdzić, że pojawił się w Indiach i że nie jest znakiem naszej cywilizacji. Swastyka znana jest przede wszystkim przez pryzmat kultury hinduskiej i nawet jej nazwa wywodzi się z sanskrytu ("znak dający szczęście"). Czy jednak późniejsze przyjęcie oznaczenia swastyki przez ugrupowanie faszystowskie z okresu sprzed II wojny światowej można porównywać z symbolami nadawanymi polskim żołnierzom jeszcze przed wybuchem II wojny światowej, z rąk jednego z największych Polaków, jakim był Marszałek Józef Piłsudski? Jak żołnierze dywizjonu artylerii samobieżnej z 10 Brygady Kawalerii Pancernej mają odnosić się do tych symboli, skoro są sygnały, że społeczeństwo polskie mogłoby nie zrozumieć dobrych i szczerych intencji tych którzy nie chcą tworzyć czegoś nowego, a wręcz przeciwnie pragną podkreślić swoje przywiązanie do chlubnych tradycji polskiej artylerii, opartej na prawdzie historycznej? Co wydaje się być ciekawe, podczas II wojny światowej, kiedy oznaczenia faszystowskie były bardziej znienawidzone przez społeczeństwa okupowanych narodów, z polskiego dowództwa na Zachodzie nikt nie wpadł na pomysł, aby zabronić żołnierzom z 1 PAMot noszenia na mundurach i wymalowania na pojazdach bojowych trupiej główki, która była nieco podobna do oznaki Totenkopf  - tej, którą nosili żołnierze z Waffen SS.

Oznaka Waffen SS (czaszka ujęta z półprofilu, piszczele skrzyżowane za czaszką)
/Oznaka Waffen SS (czaszka ujęta z półprofilu, piszczele skrzyżowane za czaszką)/

 

 

Czy warto?

Jest jednak jedno "ale", które mogłoby wskazywać i uzasadniać, by nie wzorować się w dzisiejszych czasach na symbolach śmierci i niebezpieczeństwa, a które powinni zrozumieć i mieć na uwadze nasi żołnierze. Jako, że uczestniczą lub będą uczestniczyć na przełomie kolejnych lat w misjach o charakterze pokojowym,  przychylne nastawienie do ludności lokalnej jest i będzie zawsze priorytetem w takich działaniach. Używanie symbolu "trupiej główki" prawdopodobnie wywołałoby niezrozumienie i złe skojarzenia w społeczeństwach uciśnionych,  oczekujących na uwolnienie od wszelkiej przemocy, gwałtu i aktów bezprawia. W misjach  o charakterze pokojowym, w których nasi żołnierze występują z "gałązką pokoju" używanie symbolu "trupiej główki" mogłoby być, mówiąc delikatnie, pewnym nadużyciem, nie wspominając już o prowokacji i stworzeniu sobie samemu pewnego zagrożenia, a tym samym wywołaniem samoistnej agresji ze strony ludności zamieszkującej rejony, w których przyszłoby działać naszym żołnierzom.

Mając na uwadze przedstawione dygresje, które mogą dotyczyć wielu pododdziałów w Wojsku Polskim warto się zastanowić, czy jest sens poświęcenia się dla idei podtrzymywania tradycji poprzez zachowanie historycznych, aczkolwiek kontrowersyjnych symboli, czy jednak należy z pewną ostrożnością odnosić się do prawdy, której wierne oddanie mogłoby się obrócić przeciwko dobrym intencjom. Autor artykułu chciałby, aby opinia publiczna wypowiedziała się co sądzi na ten temat i w jaki sposób można byłoby pogodzić przedstawione rozbieżności. Żołnierze dywizjonu artylerii samobieżnej z 10 BKPanc. w Świętoszowie uważają, że nic nie stałoby na przeszkodzie, gdyby oznaczenia takowe byłyby im przyznane pod warunkiem, że nie przyszywano by oznaki rozpoznawczej przed wyjazdem na misję pokojową. Mogliby je natomiast nosić w jednostce lub na placach ćwiczeń na terenie naszego kraju, co podkreślałoby ich wierne oddanie tradycjom, zwiększyło ich chęć do większego poświęcenia w służbie, jak również dało możliwość wyróżnienia się spośród pozostałych żołnierzy brygady. Noszenie oznaki "baterii śmierci" do czegoś by ich zobowiązywało. Również nasze społeczeństwo powinno w końcu zrozumieć, że symbole przyznawane w Wojsku Polskim nie były wzorowane na oznaczeniach nazistowskich, lecz miały swoje polskie tło historyczne (w przypadku 4 baterii 1 PAG oraz 1 PAMot tym tłem były wydarzenia z okresu wojny polsko - bolszewickiej i tym samym nie mają nic wspólnego z tym, co było złe podczas ostatniej wojny.   

Artykuł udostępniony dzięki uprzejmości Dowództwa Dywizjonu Artylerii Samobieżnej z 10 Brygady Kawalerii Pancernej (Dywizjon kontynuuje tradycje 1 Pułku Artylerii Górskiej).